Niedzielne spotkanie z ostatnią drużyną w tabeli miało być dla nas okazją do zdobycia cennych punktów, jednak rzeczywistość boleśnie zweryfikowała te założenia. Po intensywnym, pełnym walki meczu przegrywamy w Buku 28:30 i wracamy do domu bez zdobyczy punktowej.
Problemy od pierwszych minut
Choć mierzyliśmy się z niżej notowanym przeciwnikiem, do meczu podeszliśmy z pełnym szacunkiem i świadomością, że Spartakus Buk potrafi sprawiać nam trudności. Poprzedni sezon był tego najlepszym dowodem – wymęczone zwycięstwo u siebie i triumf na wyjeździe dopiero po rzutach karnych pokazały, że ich styl gry wyjątkowo nam nie odpowiada. Dlatego byliśmy przygotowani na ciężki pojedynek.
Już na początku spotkania gospodarze pokazali ogromną determinację. Po słabszym starcie sezonu byli wyjątkowo zmotywowani, by sięgnąć po pierwsze w tym sezonie punkty we własnej hali. Przez pierwszych kilkanaście minut mecz był niezwykle wyrównany – do 17. minuty utrzymywał się remis 7:7, co zapowiadało emocjonujący bój do ostatniego gwizdka. Niestety, końcówka pierwszej połowy należała do Spartakusa, który schodził do szatni prowadząc 14:11.
Walka do końca w drugiej połowie
Druga część meczu rozpoczęła się od kolejnej bramki dla gospodarzy, a ich przewaga wzrosła do czterech trafień. Mimo to nikt nie wpadł w panikę – nie raz potrafiliśmy wychodzić z trudniejszych sytuacji. W 36. minucie doprowadziliśmy do remisu dzięki pewnie wykonanemu rzutowi karnemu przez Mariusza Nowackiego.
Do końca oglądaliśmy twardy, wyrównany mecz, choć – co szczególnie bolesne – ani razu nie udało się nam wyjść na prowadzenie. Najbliżej byliśmy w 57. minucie, kiedy mieliśmy okazję odwrócić losy meczu, jednak po raz kolejny piłka nie znalazła drogi do bramki. Spartakus odpowiedział dwoma trafieniami, a w 59. minucie przy wyniku 29:27 stało się jasne, że komplet punktów nam umknie. Mimo heroicznej walki nie udało się nawet doprowadzić do remisu. Ostatecznie przegrywamy 28:30.

Skuteczność – kluczowy problem
To, co najbardziej zaważyło na końcowym wyniku, to fatalna skuteczność. Zdobyliśmy zaledwie 54% bramek przy aż 52 oddanych rzutach. Nie było problemu z kreowaniem sytuacji – problemem było ich kończenie. Pudłowaliśmy z klarownych pozycji, a gdy już rzucaliśmy celnie, świetnie interweniował bramkarz gospodarzy.
Szczególnie frustrująca była końcówka meczu, w której Spartakus zaliczył kilka niewymuszonych strat, jednak nie byliśmy w stanie tego wykorzystać. Tak doświadczony zespół jak nasz powinien wracać z takiego spotkania z kompletem punktów – tym razem jednak zabrakło wykończenia.
Patrzymy naprzód
Mecz w Buku to lekcja, z której musimy wyciągnąć wnioski. Nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie – przed nami trzy trudne starcia do końca pierwszej rundy i aż 9 punktów do zdobycia. Jesteśmy przekonani, że drużyna zareaguje tak, jak zawsze po słabszym występie – z pełnym zaangażowaniem i determinacją.
ZEW: Cenin M., Kwiatkowski, Popielecki – Mieszkian 7, Wesołek 5, Nowacki 4, Nogajewski 4, Jasiński 3, Święs 2, Pielichowski 1, Cenin J. 1, Nowicki 1, Wrzos, Bryza, Horbatowski, Wdowiak
*Zdjęcia do artykułu otrzymaliśmy dzięki uprzejmości TDRAW – Tomasz Deska.



